Michał Lubina
Chiński brat Chrystusa
Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić.
Ewangelia wg św. Mateusza, 24, 24-25.
Jest wiosna 1836 r. Do Kantonu przybywają tysiące studentów z południowych Chin, by wziąć udział w corocznych państwowych egzaminach konfucjańskich. Są one przepustką i jedyną drogą do kariery w cesarskich Chinach. Tych, którzy zdadzą – a będzie ich garstka – czekają zaszczyty i przywileje. Resztę – czekanie na drugą szansę.
Wśród tłumów jest również dwudziestodwuletni Hong Huoxiu z miasteczka Guanlubu w prefekturze Hua, na północ od Kantonu. Jest on nadzieją wszystkich. W jego wielopokoleniowej rodzinie nie ma nikogo, komu udałoby się zdać te egzaminy. Podobnie jak w całym mieście. Zanim uda się na sesję, Hong spotka w Kantonie dwóch dziwnych ludzi. Są inaczej ubrani, pochodzą z zagranicy, przemawiają do tłumów i rozdają wszystkim pewną książkę. Hong bierze, przegląda, lecz nie zwraca większej uwagi. Rzucają mu się tylko w oczy dziwne, obce nazwy. A także jego nazwisko.
Znak „Hong” to po chińsku „potop”. W tej niezwykłej książce niszczy on wszystko, co żywe na ziemi. Jest napisane, że destrukcji tej dokonał Bóg, stwórca wszystkich istot. W chińskim tłumaczeniu, nazwa tego Boga brzmi: „Ye-huo-hua”. Środkowy znak, „huo”, oznacza ogień. Jest też pierwszą sylabą imienia Honga: Huoxiu. A więc Hong nosi to samo imię co Bóg. Nie tylko zresztą. Pojawia się ono również w innym miejscu. Przy określeniu innego Boga, „Najwyższego”. Bóg ten zsyła ogień na dwa miasta o cudacznych nazwach, których mieszkańcy dopuszczali się zepsucia i deprawacji. Ogień niszczy wszystko co żywe. Mamy więc potop i mamy ogień. I oba są złączone z imieniem Honga. Nie ma on jednak teraz głowy, by czytać dalej. Idzie na egzaminy. Oblewa je. Lecz książkę zachowuje.
Powraca do domu i zapada w trans. Wydaje się, że żegna się z życiem. Nic podobnego. Widzi światło. Siedzi na krześle. Pomocnicy rozkładają przed nim zwój. Zaczyna czytać. Gdy kończy, pojawia się przed nim kobieta. Nazywa go „synem”, a samą siebie jego matką. Karze mu wykąpać się w rzece, nim pójdzie spotkać swego Ojca. Siedzi On na tronie, jest wysoki, ma wielką, złotą brodę i odziany jest w smocze szaty. Wita przybysza słowami: „A więc wróciłeś?” Ojciec ma łzy w oczach. Opowiada Hongowi, że on stworzył ten świat, wszystko, co żywe oraz ludzi. Lecz ci się od Niego odwrócili. Dali się zwieźć demonom. Czczą ich i składają im ofiary. Ich wodzem jest król Yan Luo (chiński mitologiczny władca piekieł – M.L.), a ich siły wdarły się już do Nieba. Hong błaga Ojca, by mógł z nimi walczyć. Początkowo Ojciec odmawia. W końcu wyraża zgodę.
Daje Hongowi złoty miecz i pieczęć. Rozpoczyna się mordercze starcie sił niebiańskich z demonami na 33 poziomach Nieba. Dowodzi Hong, a w walce wspiera go Starszy Brat. Ostatecznie diabły zostają wypchnięte z Nieba na ziemię. Hong chce kontynuować natarcie, lecz Ojciec zatrzymuje go. Mówi, że czas jeszcze nie nastał. Ten, choć niechętnie, to posłusznie wykonuje jego wolę. Po skończonej walce czas na odpoczynek. Hongowi towarzyszy w Niebie jego żona Pierwszy Księżyc. Ojciec cierpliwie zaznajamia go z najważniejszymi tekstami, koniecznymi dla przemienienia. Gdy syn nie rozumie, ten z troską tłumaczy mu słowo po słowie. Jego Starszy Brat jest mniej cierpliwy, łatwo wpada w gniew i ogólnie jest postacią mało przyjazną. Hong często dostaje od niego bury i tylko mediacji bratowej zawdzięcza zachowanie skóry.
Gdy nauka jest skończona, Ojciec wzywa Honga. Mówi, że przed powrotem na ziemię jego imię musi zostać zmienione. Huoxiu nie jest adekwatne, narusza sferę tabu. Ojciec zmienia je na Quan, czyli „pełny”, „skończony”. Oraz nadaje mu tytuł: „Niebiański Król, Władca Królewskiej Drogi”. Po tym wszystkim Hong Xiu Quan budzi się ze snu.
Powraca do zwykłego życia oraz do nauki. Podejmuje nowe, kilkukrotne, próby zdania egzaminów. Bezskutecznie. Snu jednak nie zapomina. Tylko go nie rozumie. Wreszcie, latem 1843 r. przypomina sobie o dziwnej książce, jaką dostał prawie 7 lat wcześniej w Kantonie.
Hong nie wie, że jest to kompilacja Biblii. Dzieło konwertyty Lianga Afy, nawróconego przez protestanckich misjonarzy. Liang, człowiek wykształcony i przedsiębiorczy, energicznie głosił Słowo Boże. Wiedział jednak, że może ono być dla jego rodaków niezrozumiałe, a całe Pismo Święte – za obszerne. Dokonał więc w nim skrótów. Wybrał historię stworzenia świata, Adama i Ewę, węża, wygnanie z Raju, Noego i potop, zniszczenie Sodomy i Gomory. Zawarł ostrzeżenia z ksiąg Izajasza i Jeremiasza, które połączył z Psalmami 19 i 33. Włączył Kazanie na Górze Jezusa oraz ostatni rozdział z Apokalipsy św. Jana, wieńczący to dzieło. Liang dodał do tego swoje obszerne objaśnienia i komentarze. Nazwy własne przetłumaczył dźwiękonaśladowczo, a nie ze względu na ich sens. Niektóre postaci, dla ułatwienia, związał z chińską mitologią. Całe dzieło nazwał „Dobry Słowem Nawołującym Wiek”. Liang był świetnym organizatorem. Potrafił stworzyć system dystrybucji, dzięki któremu jego dzieło trafiło do rąk wielu. Działał w dobrej wierze.
A żył, jak mówi chińskie przysłowie, „w ciekawych czasach”. W okresie, w którym walił się świat starych, potężnych Chin cesarskich. Wraz z wtargnięciem białych, I Wojną Opiumową i wydarciem Hong Kongu, raz na zawsze skończył się okres „wspaniałej izolacji” Państwa Środka. Współcześni szukali wyjaśnienia kolejnych klęsk spadających na ich kraj w tekstach konfucjańskich, buddyjskich i taoistycznych. Nie znajdowali.
Podobnie czynił Hong. On jednak miał książkę, która, w przeciwieństwie do tamtych, wydawała się znać przyczynę tych nieszczęść. Były wszak w niej słowa:
Gdzie was jeszcze uderzyć, skoro mnożycie przestępstwa? Cała głowa chora, całe serce osłabłe; od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej(…). Kraj wasz opuszczony, wasze miasta ogniem spalone, cudzoziemcy tratują wam niwy na waszych oczach; spustoszenie jak po zagładzie Sodomy (Księga Izajasza, 1, 5-7).
Książka ta miała coś jeszcze. Klucz do snu Honga.
Hong, czytając skróconą i przerobioną przez Lianga historię zbawienia, pojmuje teraz w pełni swój sen. Owymi pomocnikami, którzy dali mu teksty, byli aniołowie. Te zwoje te rzecz jasna słowa Lianga. Ta kobieta to Maryja. Siedzący na tronie władca o złotej brodzie to Bóg „Yehuohua”, zwany również „Najwyższym”, stwórca świata. Podstępny wąż to Yan Luo, władca demonów, których Hong wygnał z nieba. Miecz zaś to ta sama broń, w którą Bóg wyposażył cherubina broniącego ludziom powrotu do Raju. Niebiańska walka to dopiero połowa misji Honga.
Teraz czas ją skończyć – powrócić na ziemię, unicestwić diabły. Zaprowadzić wyśpiewany przez aniołów przy narodzinach Jezusa „Pokój ludziom dobrej woli” (w tekście Lianga: Wielki Pokój, po chińsku „Tai Ping”). Stworzyć Królestwo Niebieskie (chin. Tian Guo), które, w rozumieniu Lianga, jest zarówno wiecznym szczęściem rodzaju ludzkiego w Raju, jak i komunią wierzących na tym świecie. Potop oraz ogień, człon imienia Boga, to zapowiedzi misji Honga. Skoro zaś Jezus jest Synem Boga, to Hong jest jego drugim synem. Młodszym bratem Chrystusa.
Trzydziestoletni Hong Xiuquan rusza głosić dobrą nowinę. Zaczyna posługę wśród górskich szczepów na zachodzie od Kantonu. Wyjaśniając im prawdy wiary, tłumaczy je jednak, zgodnie ze swoim wykształceniem, po konfucjańsku. Samego konfucjanizmu jednak nie ceni. Po jakimś czasie będzie miał kolejne widzenie. W nim jego Ojciec Niebieski oraz Starszy Brat Jezus urządzają sąd nad Konfucjuszem. Jezus, tradycyjnie w relacjach Honga, szorstki, nerwowy i ogólnie mało sympatyczny (jak na starszego brata przystało), skazuje filozofa na chłostę. Z kolei Ojciec wspaniałomyślnie pozwala mu wstąpić do Raju, pod warunkiem, że już nigdy nie powróci na ziemię. Podstawą nauki Honga jest, znanych mu z tekstu Lianga, 6 przykazań. Pierwszym jest - nie pożądaj. Drugim – zawsze bądź posłuszny rodzicom. Trzecim - nigdy nie zabijaj ludzi. Czwarte to nie kradnij, zaś piąte – trzymaj się z daleka od wróżb i czarów. Szóstym jest - nie uprawiaj hazardu. Hong dokłada do tego siódme - nigdy nie pal opium. Ponadto konsekwentnie niszczy wszelkie „idole” – świątynie bóstw lokalnych, taoistycznych i buddyjskich, a także tablice symbolizujące filozofię konfucjańską. Swoich wiernych chrzci.
Z czasem zdobywa wyznawców. Coraz więcej i więcej. Dołączają się do niego członkowie nielegalnych stowarzyszeń antymonarchistycznych – triad. Przedziwnym zrządzeniem losu ich tajnym hasłem było zawsze słowo „hong”. Tworzy grupy, nazwane „wyznawcami Boga”. Ma kolejne widzenia. Podczas jednego z nich Bóg tłumaczy mu, czym jest w pełni jego imię „Quan”. Ma ono zakodowane znaczenie. Tworzą je fragmenty słów „świat”, „władać” oraz „skarb”. Znak ten po chińsku składa się z kilku kresek. Jedna z nich przypomina krzyż. Ma symbolizować odkupieńczą śmierć jego Starszego Brata. Kolejna to „słońce”. Całość unaocznia jego szczególną rolę. A jest nią, jak słyszy Hong, wypełnienie 4 objawienia Boskiego Planu. Pierwszym było stworzenie świata. Drugim – wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Trzecim – życie, działalność i śmierć za nasze grzechy Jezusa na Krzyżu. Czwartym – i ostatnim – jest misja Hong Xiuquana by unicestwić demony, zawładnąć światem i zbawić ludzi przez stworzenie Królestwa Niebieskiego.
Przywódcami tych demonów są władający Chinami Mandżurowie z dynastii Qing, spokrewnieni z wężem, władcą piekieł. Zmylili oni wielu Chińczyków. Modlą się oni do pogańskich bóstw, zamiast czcić Jedynego Boga. Są posłuszni monarszej władzy z piekła rodem. Hong Xiuquan to zmieni. Demonstracyjnie nie ścina włosów, symbolu uległości wobec Mandżurów. Zakłada żółte szaty, zastrzeżone dla cesarza. Ogłasza się Królem Niebieskim. Rusza na świętą wojnę o zbawienie Chin i świata. Rośnie w siłę. Szranki jego oddziałów gwałtownie się powiększają. Zdobywając kolejne tereny „wyznawcy Boga” niszczą świątynie, zabijają urzędników cesarskich oraz lojalną wobec nich szlachtę. Rozdają jedzenie ubogim. Likwidują własność prywatną. Zakazują palenia opium, handlu, hazardu, rozrywek, picia alkoholu, ale także krępowania kobietom stóp. Wyznawcom obiecują Wielki Pokój (Tai Ping), stąd też powstańcy owi zwać się będą „Tajpingami”.
Osłabiona I Wojną Opiumową dynastia Qing nie reaguje w porę. Potem jest już za późno. Powstanie ogarnia prawie całe południowo – wschodnie Chiny. Do Tajpingów przyłącza się biedota. Z czasem okaże się, iż rebelia ta będzie największym – i najkrwawszym – powstaniem chłopskim w dziejach świata. Masy chłopskie, pozbawione ziemi i środków do życia, widzą w nim szansę na odmianę swego losu. Znęcone wizją Królestwa Niebiańskiego, są w stanie dla niego znieść największe wyrzeczenia. Drakońskie prawa i bezwzględne kary za najmniejsze przewinienie. Purytańską moralność. Konieczność publicznego spowiadania się. Całkowitą kontrolę życia prywatnego. Pełne rozdzielenie mężczyzn i kobiet (nawet małżeństw), z karanym śmiercią zakazem stosunków seksualnych, aż do wypełnienia celu walki. Regulamin armii, ze szczegółowym podziałem i skrupulatnym nadzorem, pozwalającym dokładnie sprawdzać zachowanie się każdego żołnierza. Najbardziej waleczni są nagradzani. Dezerterzy ścinani. Te wszystkie czynniki, czy też wizja raju, sprawiają, że Tajpingowie walczą z niespotykanym do tej pory religijnym fanatyzmem. I wygrywają.
Wiosną 1853 r., zdobywszy uprzednio ogromne obszary na południe od Jangcy, podchodzą pod mury Nankinu, starej stolicy Chin. Po krótkim oblężeniu biorą ją szturmem. Uwięzionych w cytadeli żołnierzy qingowskich wyrzynają. 29 marca 1853 r. przy dźwiękach muzyki do miasta, odziany w żółte, cesarskie, szaty, uroczyście wjeżdża Hong Xiuquan. Nankin, zwany od teraz Tian Jin (Niebiańską Stolicą), zostaje stolicą jego państwa. Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju (Tai Ping Tian Guo).
Koniec części pierwszej.
Michał Lubina
Na podstawie:Jonathan D. Spence, „God’s Chinese Son. The Taiping Heavenly Kingdom of Hong Xiuquan”, Nowy Jork – Londyn 1996r.
|