Kontakt z torre.pl (pon.-pt. 9-17)

PROSIMY O PRZECZYTANIE ORAZ AKCEPTACJĘ POLITYKI OCHRONY DANYCH TORRE POPRZEZ ZAZNACZENIE POWYŻSZEGO OKIENKA (CHECKBOXU)
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera. Prosimy sprawdzić konto email. Za chwilę otrzyma Pan/Pani link do potwierdzenia subskrypcji.

Noc w Delcie Okawango

Noc w Delcie Okawango

Jedną z atrakcji naszych ekspedycji na południe Afryki jest odkrywanie Delty Okawango w Botswanie. Okawango to fenomen natury: samobójcza rzeka, która zamiast uchodzić do oceanu, ginie w piaskach Kalahari. Jednak dzięki temu powstało jedyne takie miejsce na Ziemi!

W porze deszczowej (od grudnia do lutego) delta jest praktycznie sucha (choć wokół padają ulewy!). Wielka woda nachodzi bowiem z Angoli i po delcie rozlewa się od marca do czerwca. Gdy wszędzie wokół jest już sucho, tu zwierzęta znajdują prawdziwy raj!


Rejs w mokoro

Aby w pełni poczuć magię tego miejsca można polecieć nad nim awionetką lub helikopterem, jednak prawdziwe dotknięcie tutejszej przyrody daje rejs tradycyjnymi łodziami mokoro. W dawnych czasach dłubanki wyrabiano z drewna hebanowców i drzew kiełbasianych, z czasem postanowiono, że te cenne drzewa należy chronić. Zatem dziś pływa się mokoro wyrabianym z włókna szklanego... Postęp dotarł i tutaj! Co nie zmienia faktu, że płynięcie przez plątaninę kanałów jest niezwykłym doświadczeniem.

Choć mokoro nie popłynie się daleko, to trudno być bliżej przyrody! Wokół nas kołysze się cibora papirusowa, na wodzie pływają lilie wodne, po ich liściach przemykają długoszpony. Co jakiś czas czaple łypią na nas podejrzliwie, czy nie zabierzemy im rybki? Wysoko na drzewie przysiadł bielik afrykański. Ale ptak jest najwyraźniej po obiedzie, bo czyści sobie pióra zupełnie nami nie zainteresowany.

  

Obserwujemy wężówkę afrykańską - wygląda jak kormoran z szyją łabędzia. Gdy ptak skryje się pod wodą wystawia głowę niczym peryskop by rozejrzeć się dookoła. Wokół uwijają się czarno-białe zimorodki, a na brzegu udaje się nam dostrzec kilka kobów moczarowych.

Delta rozlewa się labiryntem kanałów, w których tylko miejscowi przewodnicy znajdą drogę. Polerzy (czyli sternicy mokoro) są mistrzami równowagi! Stojąc z tyłu łodzi odpychają się od dna długim drągiem, niczym weneccy gondolierzy. Tyle, że muszą znacznie bardziej od nich uważać!

Z gęstych zarośli cibory papirusowej może bowiem nagle wyłonić się słoń, zaś spod tafli wody wyjrzeć głowa hipopotama. Na szczęście dla nas polerzy doskonale wiedzą jak unikać ryzyka, dzięki czemu spotkania ze zwierzętami są bezpieczne i zostawiają niesamowite wspomnienia.

Sekrety papirusa

Niesamowite jest, gdy łódź przepływa wąskim przesmykiem między ogromnymi ciborami papirusowymi (Cyperus papyrus L.) To właśnie z gąbczastego rdzenia tej rośliny wytwarzano papirus, czyli prototyp współczesnej kartki, zaś zwój papirusów (czyli „księgę”) po grecku nazywano βιβλίον (biblion) i stąd wzięła się nazwa biblia.

Ta roślina doskonale nadawała się też do budowy łodzi! Już w Księdze Izajasza znajdziemy zdanie: „Wysyłasz posłów przez morze na łódkach papirusowych po wodzie”, zaś w Księdze Hioba pada pytanie retoryczne: „Czyż rośnie papirus bez błota?”. Najprawdopodobniej mały Mojżesz żeglował w koszu wyplecionym z trzcin papirusa i do dziś można takimi łodziami pływać po jeziorze Tana w Etiopii.

Co ciekawe cibora papirusowa jest jedną z najszybciej rosnących roślin. Co roku przybywa 5-6 nowych liści, ale część obumiera, by dać miejsce kolejnym pokoleniom. Łodygi czasem są wykorzystywane przez ptaki do budowy gniazd - mało kto zagrozi tu pisklętom!

Kwiaty tej rośliny zapyla wiatr, zaś nasiona są roznoszone przez zwierzęta i wodę. Choć życie obok papirusu nie jest łatwe (bo łodygi zasłaniają światło a rozkładając się w wodzie zakwaszają ją), to znalazła się w przyrodzie antylopa sitatunga sawannowa, której nie straszne są bagniska. Trzeba mieć wiele szczęścia by ją spotkać, znacznie częściej udaje się zobaczyć koby moczarowe, które chętnie żerują wśród mokradeł.

Łazienka na bezludnej wyspie

Wreszcie docieramy do wysepki. Wygląda, jakbyśmy byli pierwszymi ludźmi, którzy zeszli na jej brzeg. Oczywiście to złudzenie, bo  nasi przewodnicy pewnie regularnie przybywają tu z grupami. Tyle, że za każdym razem zostawiają ją w idealnym stanie: żadnych śmieci, żadnych śladów.

Problem toalety był rozwiązany bardzo prosto: po prostu w oddaleniu od obozu była wykopana latryna, na gałęzi przed nią wisiała wstążka. Jeśli zwisała do ziemi – idź do przybytku śmiało! Jeśli położono ją na gałęzi – zajęte! Pomysł genialny w swej prostocie i doskonale się sprawdzający. Jako siedzisko w latrynie służyły ścięte pnie.

Choć pewnego razu  przewodnicy zaskoczyli nas pytaniem, czy mamy namiot prysznicowy (!), toaletowy (!) oraz deskę (!!!). Jak widać czasem trafiają się im grupy, które podróżują komfortowo nawet w buszu!

Biwak w delcie

Tymczasem słońce chyli się ku zachodowi. To chwila by podpłynąć łodzią i delektować się pięknem odchodzącego dnia. Wokół trwa koncert tysięcy stworzeń, których nie widzimy, a dla których delta jest domem. Pora wracać do obozu. Czeka na nas ognisko oraz kolacja podana na... odwróconej łodzi!

 

Na wyspę wszystko trzeba było przywieźć łodziami, ale po co zabierać stół, skoro można go zastąpić? Choć dla krzeseł i namiotów miejsce się znalazło. W pewnym wieku człowiek docenia wygodę siedzenia, a namioty są konieczne, by nic nas w nocy nie pogryzło (i bardziej chodzi o komary, niż wielkie koty!).

Dobrze, że nasz obóz rozbiliśmy jeszcze za dnia! Dzięki temu żaden namiot nie stoi pod drzewem kiełbasianym. Mimo sympatycznej nazwy, owoce tego drzewa wyglądają jak mega-kiełbasy, a potrafią ważyć nawet 7 kilo! Lepiej zatem, by nie spadły na nasz biwak!

Zapada ciemność, odganiana jedynie światłem latarek i płomieniami ogniska. Niedaleko słychać pochrząkiwanie hipopotama, gekony nawołują się wśród drzew. Gwiazdy na chwilę spojrzały na nas okiem i skryły się za pierzynką chmur. Mamy wrażenie, jakbyśmy byli poza czasem i poza światem, jaki znamy. Czyż nie dla takich chwil wyruszamy w podróż?

 

Rejs mokoro praktycznie:

Gdy płyniesz na noc mokoro spakuj niezbędne rzeczy do małego plecaczka. Na duży zabraknie miejsca (więc zostawimy go w samochodach na lądzie). Podczas rejsu nie wolno się gwałtownie ruszać, aby twój poler nie stracił równowagi i nie wpadł do wody!

Po rejsie wypada dać napiwek – jeśli jesteście zadowoleni z obsługi mokoro (zwykle w granicach 50 Pula/5 USD od osoby za dzień).

Zabierz ze sobą:

·         repelent przeciw komarom,

·         krem z filtrem (wysokim!),

·         kapelusz lub czapkę z daszkiem,

·         naładowaną zapasową baterię / powerbank,

·         picie (bidon).

·         spodnie z długimi nogawkami, koszulę z długim rękawem

Na całonocny pobyt jest zabrana woda do picia i umycia zębów, do mycia służy woda z rzeki.

 

Botswanę odwiedzamy podczas wypraw TORRE:

·         Africa Explorer (RPA, eSwatini, Botswana, Zimbabwe)

·         Pod Krzyżem Południa (Namibia, Botswana, Zimbabwe)