Kontakt z torre.pl (pon.-pt. 9-17)

PROSIMY O PRZECZYTANIE ORAZ AKCEPTACJĘ POLITYKI OCHRONY DANYCH TORRE POPRZEZ ZAZNACZENIE POWYŻSZEGO OKIENKA (CHECKBOXU)
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera. Prosimy sprawdzić konto email. Za chwilę otrzyma Pan/Pani link do potwierdzenia subskrypcji.

Jie z Południowego Sudanu - Rozmowa o życiu

Rozmowy z ludźmi to jedno z ciekawszych doświadczeń w podróży. Dlatego gdy dotarliśmy do ludu Jie, podczas południowej sjesty postanowiliśmy wypytać naszego przewodnika. Dołączyło do niego spontanicznie kilku kumpli i dzięki temu dowiedzieliśmy się z pierwszej ręki, jak wygląda tu życie.

Naszymi rozmówcami byli: Peter, Francis, Simon, John, Lamon, Denis i Francis-Simon.

Miejsce spotkania: biwak TORRE obok wiosek Jie.

Czas spotkania: 02 stycznia 2022.

 

Pytania na początek

Zaczynamy od podstaw:

- W jakim języku mówicie?

- W jie, a nasi sąsiedzi Toposa mówią w toposa.

Te języki są bardzo podobne. Jeśli Jie spotka Toposa to spokojnie się dogadają. Okazało się, że strażnik ze strony South Sudan Wildlife jest z ludu Toposa, nasz przewodnik John jest Jie, ale się rozumieją. Przy okazji wyjaśniło się, po co ten strażnik przyjechał tu z nami: ma pilnować, żebyśmy przypadkiem jakiejś perlicy albo dik-dika nie sfotografowali po drodze! Bo mamy wykupione pozwolenie na "culture tour" a nie "wildlife tour".

- Ile rodzin mieszka w wiosce? W waszej wiosce tutaj?

- Wiele. Wiele rodzin.

Odpowiedź adekwatna do pytania, bo kto by sobie zaprzątał głowę dokładnymi cyframi? Zdaniem badaczy populacja Jie liczy około 20 tysięcy. Żyją w okolicy Kapoeta i należą do "grupy Karamojong" jak określa się ludy, które pod koniec XVIII w. wyruszyły z gór północnej Ugandy do sąsiednich krain. Mapę ich migracji (a tym samym połączeń kulturowych) dobrze ilustruje poniższy szkic:

  Mapa Migracji

 

(Szkic z Fondation Culturelle Musée Barbier-Mueller, opracowanie: Helder Da Silva)

- Kiedy zaczyna się pora deszczowa?

- Kwiecień, maj.

- Czy widzicie że przez ostatnie 10-20 lat coś sie zmieniło? Jest więcej albo mniej deszczu?

- Różnie jest. Czasem powinno padać a nie pada. Zeszły rok był bardzo zły. A poprzedni rok było bardzo dużo wody.

 

Niełatwa edukacja

Interesuje nas, jak wyglądała droga edukacyjna Johna, jak dzieci trafiają do szkoły?

- Ile dzieci z wioski trafia do szkoły?

  • Jakieś 85 dzieci z naszych wiosek uczy się w Kapoeta. Szkoła podstawowa jest płatna, cena zależy od szkoły.

- To ile trzeba zapłacić?

Nasi rozmówcy przez chwilę dyskutują między sobą po czym mówią:

- Czasem to jest 13-15, może nawet 20 tysięcy SSP (ok. 50 USD).

Trochę trudno nam sobie wyobrazić, że w Kapoeta jest aż tyle szkół! I to tak zróżnicowanych cenowo... W Południowym Sudanie rok szkolny ma trzy semestry, każdy semestr składa się z 3 miesięcy. Po każdym semestrze są wakacje, by dzieci wróciły do domów.

- Jak rodzina zarabia na szkołę?

- Może coś sprzedać: wiązkę drewna, kurę, kozę...

- Ile kosztuje wiązka drewna?

- No tu nie ma targu, więc tu nikt drewna nie sprzedaje, więc żeby mieć na szkołę sprzedaje się zwierzęta. A jak nie masz na naukę to możesz dziecko posłać do Kapoeta i ono tam będzie zarabiać robiąc drobne prace: nosząc wodę, sprzątając i z tego może opłacić sobie czesne.

Jeśli czesne wynosi 13 000 SSP (ok. 30 USD), a mówiono nam, że miesięczna pensja nauczyciela to równowartość 2,5 USD miesięcznie, to nie bardzo chce nam się wierzyć, że dziecko jest w stanie samodzielnie zarobić takie pieniądze na naukę.

- Ile dzieci w twojej rodzinie się uczy w szkole?

- Mam 3 braci i 3 siostry i wszyscy są w szkole. - opowiada Denis, na oko ma jakieś 19 lat. - To było możliwe bo mamy wielu wrogów. Toposa i Murle są naszymi wrogami. Ponieważ mojego ojca zabito w walkach, więc nasza mama uznała, że tu jest niebezpiecznie i uciekła ze swojej wioski. Jak byłem w szkole, to moja mama żeby nas utrzymać warzyła piwo. I dlatego udało jej się nas utrzymać

Kobieta nie ma tu wielu szans by by zarobić swoje pieniądze. Prostytucja i  warzenie piwa to jedyne dostępne zawody. Ale tak sobie myślimy, że ta dzielna mama by zapłacić za naukę 7 dzieci to by musiała chyba cysternę tego piwa uwarzyć i sprzedać!

- Ja skończyłem już szkołę (liceum) ale część rodzeństwa wciąż się uczy. - kontynuuje tymczasem Denis. - I są siostry misjonarki, które opłacają ich szkołę. Ale dwóch moich braci nie ma stypendium i za nich płaci moja matka. A ja chciałbym iść na studia, ale nie mam na to pieniędzy.

Edukacja w Afryce jest jak lejek: w szkole podstawowej jest jeszcze dużo dzieci, ale z każdym kolejnym szczeblem nauki ich ubywa. Dziewczynki odpadają pierwsze, bo w czasie menstruacji często nie mają podpasek, więc tracą kolejne dni nauki, których w końcu nie są w stanie nadrobić. Na studia docierają nieliczni.

 

Dzieci Jie

Atap czyli danie podstawowe

- Co jest głównym pożywieniem Jie?

- Głównie to sorgo, z którego robi się mąkę i gotuje z wodą. Takie danie nazywa się atap.

- Jak często jedzą ludzie?

- Główny posiłek jest raz. Albo dwa. Rano na śniadanie i potem na kolację. To zależy ile jest jedzenia, ale główny posiłek jest wieczorem.

Sorgo to jedna z odmian prosa, widzieliśmy je rosnące tu między chatami. A to danie jest jednym z najpowszechniejszych w różnych miejscach Afryki. Znane też jako: ugali, fofo, sadza, nsima, posho, gauli, mieliepap, busuma, vuswa...

Atap to główny posiłek i podstawa jedzenia, coś jak u nas chleb. Jeśli zaprosisz Sudańczyka (Malawijczyka, Tanznańczyka, Ghańczyka etc) na wykwintną kolację i podasz wiele różnych dań, ale zabraknie tego podstawowego czyli mąki z wodą, to pewnie wróci do domu i powie, że jest głodny, bo nie było nic konkretnego do jedzenia.

- Czy pijecie też mleko krów?

- Tak, bo zawsze w wiosce zostają jakieś krowy gdy reszta jest na cattle camp.

- A czy dzieci też piją mleko?

- Tak, wszyscy je piją. My też je piliśmy dziś. To zależy ile krów ma rodzina.

- Czy ludzie wypijają tu kubek mleka dziennie?

- Tak, mleko doi się do kalebasza - tu chłopaki się bardzo poruszyły i obsypały nas sprzecznymi informacjami. Bo krowa to poważny temat i każdy chciał się wypowiedzieć. Ale do krów w naszej rozmowie jeszcze wrócimy.

 

Klany ludu Jie

- Czy kolory biżuterii mają jakieś znaczenie?

- Oczywiście! Zależą od statusu męża. Czyli jak kobieta ma męża to robi sobie specjalną biżuterię odwołując się do kolorów zwierząt z klanu męża. Każda grupa wiekowa ma swoje symboliczne zwierzę. Na przykład dzieci mają jako zwierzę strusia. Struś to kolor biały i czarny.

- Do której grupy wiekowej przynależy struś?

- Do każdej. Ja mam strusia.

Okazało się, że kolor biżuterii mówi, do jakiego klanu należy dana osoba - bo są jeszcze podklany np. gazeli (koraliki czarne i brązowe), żyrafy (koraliki żółte i czarne), etc. Korale żółto-niebieskie noszą panny na wydaniu. Kolor ma też swoją symbolikę: zielony oznacza rośliny, czerwony odpędza złe moce zaś biały symbolizuje pokój. Każdy klan ma swoje kolory, będące niczym dowód osobisty!

Trochę było zamieszania z tym klanami i to co mówili nam było nie do końca zrozumiałe. Posiłkowałam się zatem moją wiedzą z innych miejsc w Afryce. U wielu grup etnicznych (Masajowie, Samburu, Laarim etc) istnieje "klasa wieku". Mężczyźni, którzy przeszli inicjację w tym samym czasie są połączeni braterstwem na całe życie. W przypadku Masajów każda klasa wieku ma swoją nazwę, dzięki czemu określa się kiedy jakieś zdarzenie miało miejsce: było to w czasie klasy wieku tej czy tamtej. Albo mówi się, że coś zdarzyło się sześć klas wieku temu.

- Jakie są zwierzęta związane z różnym wiekiem (klasami wieku)?

- Niektórzy mają zwierzęta od zwierząt, a inni od ptaków. Tu mam bransoletkę gazeli bo należę do klanu gazeli (bransoletka jest brązowo-czarna). Wszystkie klany tutaj są gazeli. Przyłączenie do klanu zależy od twego serca, jak czujesz, że chcesz należeć do gazeli to możesz do nich dołączyć.

- Ile klanów ma lud Jie?

- Cztery:

·         Ngikurono (popiołu) i oni są w Lorumute

·         Ngisirae (geparda, tłumaczony też jako lampart) mieszkają obok Kesegor Hill

·         Ngimokodol (krocionoga), żyją w Lopeat

·         Ngitarakaboon (hieny), też są w Lopeat

Przedrostek "ngi" oznacza "należący do" pochodzący z" czyli lud Jie sam siebie nazywa Ngijie, a klan mokodol jest nazywany Ngimokodol.

  • Do klanu się należy z urodzenia ale można jeszcze wybrać podklan do którego się należy. Każdy z 4 klanów ma w tej samej samej klasie wieku swoje zwierzę. Czyli można być w klanie popiołu (kurono) i jednocześnie mieć jako zwierzę strusia albo gazelę (ngimuleten). Nikalezo to struś i wszystkie ptaki. Nitamo to perlica i tak nazywamy dzieci. Nukodoua to bawół i on należy do grupy młodzieżowej.

Lampart i wielka migracja

- W wiosce widzieliśmy skórę lamparta. Ktoś go zabił?

- Tak, tak! Zabito go na na jedzenie, skórę no i jak go zabijemy to nie będzie polować na nasze zwierzęta.

Presja lokalnych społeczności na środowisko naturalne to spory problem. I trudny do rozwiązania, bo ludzi jest coraz więcej, potrzebują coraz więcej ziemi. Zatem wchodzą na tereny zajmowane przez dziką przyrodę, co nieuchronnie prowadzi do konfliktów.

- Jakie dzikie zwierzęta występują w Sudanie Południowym?

- Różne. W buszu są strusie, antylopy. Słonie też, ale w parku narodowym Boma. To jedyny park w Sudanie Południowym gdzie jest bardzo dużo dzikich zwierząt. I jest tam też wielka migracja antylop.

Park Boma słynie z ogromnej populacji white-eared kob (Kob kobus leucotis), co można przetłumaczyć jako kob białouchy. Mimo trudnej przeszłości kraju, kobów zachowało się ponad pół miliona! Słyną z migracji na dystansie 1600 km w zależności od tego gdzie spadną deszcze i gdzie znajdą zieloną trawę. To druga co do liczebności antylop migracja w Afryce!

 

Gdzie kończy się rodzina?

Postanawiamy nieco zmienić temat i wejść w relacje damsko-męskie.

- Jak wygląda ślub? Czy to chłopak wybiera dziewczynę, czy dziewczyna chłopaka, czy to rodzice decydują?

- Rodzice! Ale jak chłopak kocha dziewczynę to może ją poślubić. Najpierw idzie do rodziców i mówi im o tym, że chce ją poślubić. Ale jak jej rodzice odmawiają, to niestety nie może jej poślubić.

Ale bywa że Romeo ma lat 70, Julia 14 albo 15 lat i jej rodzina może zdecydować by wydać ją na niego, bo to dobra partia. Ale jak dziewczyna by go nie chciała i odmówiła ślubu to rodzina może ją przekląć. Czyli jak Julia powie: nie chcę tego Romeo bo on stary i pomarszczony jak śliwka, to rodzina się jej wyrzeknie. Prawdę mówiąc Julia w Sudanie Południowym nie ma specjalnego wyboru...

- Jeśli chłopak chce poślubić dziewczynę to co musi dać jej rodzinie?

- Krowy.

- Ile?

- Sto kóz i może 80 krów, albo 100 - nasi rozmówcy wyraźnie się ożywili, mówiąc jednocześnie.

To wyjaśnia, czemu opcja najechania na sąsiednie plemię i kradzieży im krów jest tak atrakcyjna. Bo od razu jest rozwiązany problem skąd wziąć tyle krów!

- Ile krów ma jedna rodzina? Taka 2+6 czyli tata, mama i 6 dzieci.

- To zależy. Bo każdy z rodziny chce przy ślubie dostać trochę krów. Więc trzeba zapłacić bratu ojca, siostrom. Ale chłopak też ma swoją rodzinę i ona mu pomaga: dostaje krowy od swego brata, kuzynów, pociotków.

Mirek: - No właśnie, bo my myśląc o rodzinie myślimy o rodzicach i dzieciach a tu jest to znacznie szersze pojęcie. Ciekawe gdzie się kończy rodzina.

Ania - Rodzina nie kończy się nigdy.

Mirek: - No to i krowy się nie kończą...

Ania: - Bo tu działa to tak, że powiedzmy jesteś w mieście, zarabiasz pieniądze i przyjdzie chłopak i powie, że on jest synem córki twojej siostry, to już jesteś winien mu pomoc.

Mirek: - Wszystko się zgadza, ale gdzie są te krowy?

Ania: - Są na cattle camp :D

 

Krowia piramida finansowa

- Minimum za ślub to jest ile? 20 krów?

- Tak, może być i 20, ale nie trzeba ich płacić od razu. Może masz teraz dziesięć, a potem dopłacisz kolejne.

Taka opcja leasingu długoterminowego małżonki, za którą wpłacasz kilka krów.

Marta: - Słuchajcie, to te krowy ciągle krążą w obiegu. To jest taka krowia piramida finansowa! Bo potem on chce wyjść za ich siostrę i musimy oddać te krowy, które przed chwilą wzięliśmy.

- Dawniej płacono wiele krów - dodaje jeden z rozmówców. - Nasze tereny są stąd aż do Bomy. My Jie mieliśmy wiele krów. Ale z powodu najazdów naszych wrogów i porywań przez nich naszych krów, mamy ich teraz dużo mniej. I teraz, w 2019 roku było tak źle, że były rodziny, które nie miały sorgo ani nie jadły mięsa, bo nie miały swoich krów. Więc wtedy jak miałeś mało to za żonę płaciłeś mało, bo wiadomo było, że nie masz czym zapłacić a rodzina uzna że jesteś z dobrej rodziny. Możesz zapłacić 5 krów, kilka kóz, co tam uzbierasz. Wtedy jak tej parze urodzi się dziecko i ona rodzi córkę to oddajesz tą córkę rodzinie ojca.

Marta: - Dochodzimy do kompensacji wierzytelności na drodze wymiany żon i dzieci. Bo jak oddaje córkę to dostaje krowę czyli wydłuża termin spłaty długu.

Mirek: - Czyli dzieci są składnikiem majątku, który można wymienić.

- Chłopców też można tak wymienić?

- Nie, chłopaków nie! - wołają jednogłośnie nasi rozmówcy.

W Sudanie Południowym prawa człowieka to prawa mężczyzn. Niestety kobiety tutaj mają znacznie niższy status.

 

Żony, śluby i choroby

- Ile żon może mieć mężczyzna?

- To zależy ile ma krów...

- A co jeśli dziewczyna ma dziecko bez ślubu?

- Ale jak to? Dlaczego? - nasi rozmówcy są wyraźnie poruszeni. - Taka dziewczyna jak zgodzi się na chłopaka bez ślubu to chłopak, który zrobił dziecko musi zapłacić jej rodzinie 7 krów. I nie musi jej poślubić.

Problem alimentów rozwiązany raz na zawsze...

- Ale jak rodzina się zgodzi to może być też ślub. I taka dziewczyna z dzieckiem może kogoś poślubić. Dziecko wtedy należy do jej rodziny, nie należy do rodziny nowego męża.

- A coś takiego zdarzyło się w waszej wiosce?

- Tak, bywało tak. To wszystko jest wynikiem braku świadomości. Nie ma tu szpitala, nie ma edukacji.

- A szpital jest gdzie?

- W Mogot i w Kapoeta.

Ale w Mogot to bardziej taka przychodnia.

- Ale jak ktoś jest chory to nie trzeba jechać do szpitala bo mamy rośliny, które leczą. Mamy tu malarię i to możemy leczyć aloesem (aloe vera).

- Jaka jest główna choroba tutaj?

Różne - mówią chłopaki. - Malaria, ale też tyfus, bruceloza (choroba odzwierzęca), poronienia, gorączka połogowa. Jak kobieta ma rodzić, czasem się to nie udaje, może od tego po prostu umrzeć. Albo jak dziecko umrze w jej brzuchu, to też jest problem. No i problemem jest niedożywienie dzieci. Bo brakuje im różnorodnego jedzenia.

 

Wiara u Jie

- Ile żyją tu ludzie? - pyta Józek

Zaczęliśmy dyskusję ile mogły mieć kobiety które widzieliśmy i doszliśmy do tego, że tu kobiety mają po 8 dzieci, więc może być że mają mniej niż 50 lat. Gdy nasi kierowcy pytali dziewczyny przy drodze ile mają lat, to po prostu nie wiedziały. Tu ludzie nie przywiązują wagi do cyferek, bo nie ma dla nich żadnego znaczenia.

- A jaka jest tu główna religia?

- Tu wszyscy są chrześcijanami.

- Ale prawdziwymi?

To niełatwy temat, bo w Afryce chrześcijaństwo miesza się z miejscowymi wierzeniami. Więc można być katolikiem (protestantem, anabaptystą czy świadkiem jehowy) co absolutnie nie wyklucza animizmu i wiary w przodków. Na płytką warstwę naniesionej wiary nakłada się głęboka, wielowiekowa rodzima religia. Prawdziwy chrześcijanin to pewnie tylko misjonarz siostra, który przyjechał tu głosić Słowo Boże.

- Msza wygląda tak, że ponieważ nie mamy tu kościoła, więc spotykamy się pod drzewem, rozpalamy ognisko i wspólnie się modlimy. Mamy też czasem pastora, który przyjeżdża by poprowadzić mszę.

- Czy wierzycie w przodków, że ich dusze uczestniczą w waszym życiu?

- Tak. - odpowiedzieli wszyscy z przekonaniem.

 

Grób w kraalu

- Jakie święta, dni wolne mają w ciągu roku?

Tu nasz przewodnik chciał podrzucić, że takim świętem jest Boże Narodzenie, ale nasi rozmówcy zupełnie tego nie podtrzymali. Zamiast tego powiedzieli:

- Jak chcemy świętować, to jest takie święto starszych. Gdy najstarsi w wiosce wspominają swoich rodziców i naszych przodków. Mówią co było wcześniej, to co pamiętali, że powiedzieli im ich rodzice.

- A jak ktoś umrze, co robicie z ciałem?

- Grzebiemy ich. Jak ktoś umrze w wiosce, z choroby na przykład, to jest tam pochowany. W wiosce, między chatami. Ale jak ktoś został zastrzelony, to zabieramy ciało daleko z wioski i zostawiamy ciało w buszu. Wierzymy, że dusze zmarłych zostają z nami w wiosce. Bo tu jest pochowany twój ojciec, i jego ojciec, i ojciec jego ojca. Więc grzebiemy ciała w kraalu (zagrodzie dla zwierząt).

Kraal to jest najważniejsze miejsce, bo tu jest skarb wioski - krowy, więc kopie się tu grób by zmarły był obok rodzinnego dobytku.

Przez chwilę Aneta poddaje w wątpliwość, czy da się wykopać grób w tej twardej ziemi, ale chłopaki zapewniają, że choć to trudne, to dają radę. Zastanawiamy się też przez moment, czy Jie kremują ciała, ale dochodzimy do wniosku, że jest to tak duże marnotrawstwo drewna, że nikt tego nie robi. A nasi rozmówcy to potwierdzają.

 

Kto może być wodzem?

- Czy plemię ma jakiegoś szefa? Radę starszych?

- Mamy wodzów i starszych. I mamy też osobę, która jest przedstawicielem Jie w rządzie i mamy szefa klanów. Możemy mu powiedzieć o naszych potrzebach, ale oni i tak ich nie spełnią.

- A czy kobieta może być wodzem?

Tu chłopaki zaniosły się śmiechem na tak niedorzeczny pomysł.

- Tylko mężczyzna!

- W tej wiosce gdzie dziś byliśmy, czy ta wioska też ma swego wodza?

- Mają jednego wodza. I pod nim są inni ze starszyzny. Głowy rodzin. Każda wioska ma swojego najważniejszego wodza i innych, którzy mu podlegają. Każdy klan ma swojego wodza. I wodzem się jest na całe życie.

- A co dzieje się jak umrze ten najważniejszy wódz? Albo jest skorumpowany?

- Ludzie wybierają innego.

- Tylko mężczyźni o tym decydują?

  • Tak, jasne że tak - chłopaki się śmieją. - Kobiety też mają swoje przywódczynie, tylko że szef klanów jest ponad kobietami.

 

Wędrówka po wodę

- Skąd brana jest woda? Bo widzieliśmy kobiety z kanistrami.

- Jest studnia i do niej jest jakieś 30 minut marszu.

- A skąd jest woda w tych zbiornikach na campie?

- Zbieramy ją w porze deszczowej. Ale ona nie jest do picia tylko do użycia w gospodarstwie. Do podlewania roślin albo do gotowania.

Jak jechaliśmy na camping widzieliśmy po drodze staw gdzie poi się zwierzęta. To główny rezerwuar wody w okolicy, skąd też bierze się wodę dla gospodarstwa.

- A ile jest osób w wiosce?

- Dużo. Ale ludzie z tej wioski emigrowali do innych wiosek. Może sto, albo sześćset osób tu zostało.

Aneta wylicza, że jak rodzina ma 6-8 dzieci, widzieliśmy ze 20 domów z obejściem, to może na pewno ponad 100 osób się zbierze. Ale sześćset?

Dorota opowiada, że dziś widziała jak grupa kobiet przenosiła cały dom. Sześć kobiet wzięło ją na głowy i powędrowały z nią jakieś sto metrów poza wieś.

- Przemieszczały się. Z powodu braku wody.

Co jakby nie ma większego sensu, by dom przenosić o kilkanaście metrów, bo nie rozwiązuje to problemu braku wody. Ale doszliśmy do wniosku, że było za duże zgęszczenie chat i dlatego ją przeniesiono. Choć po co budować chatę po to, by ją potem przenosić? Niemniej jednak widok domu wędrującego na głowach kobiet był niesamowity.

 

Gdy chłopak staje się mężczyzną

- A ilu turystów tu przyjeżdża w ciągu roku?

- Zależy. W porze suchej może 6 grup... Ale w porze deszczowej nie przyjeżdża tu nikt.

- Świętowaliście Nowy Rok?

- Tak, siedzieliśmy razem.

- Teraz jest Nowy Rok i u nas wtedy ludzie mówią o czym marzą. Czy macie jakieś marzenia na ten rok? - pytamy.

- Mamy, ale nie ma nikogo, kto mógłby je spełnić.

- A jakie święto jest tak wielkie, że zabija się zwierzęta?

- Jak jest rytuał inicjacji, to wtedy się zabija zwierzę, cała wioska świętuje, tańczy, je mięso. To jest wielkie wydarzenie. To może być celebracja całego klanu albo dwóch, zaprasza się wszystkich, a starsi opowiadają różne historie z przeszłości.

- Jak wygląda rytuał przejścia gdy chłopak staje się mężczyzną?

- Musi wziąć udział w napadzie na krowy. Wtedy staje się mężczyzną. Ma wtedy jakieś 16 lat i razem z innymi wyrusza na "cattle raid". Odtąd jego obowiązkiem jest bronić swego klanu i bronić krów.

Tu zaczynamy dyskusję, jak przetłumaczyć "cattle raid", który jest po prostu najazdem na inne plemię, połączonym z kradzieżą im bydła. Co jest niebezpieczne, bo czasem ktoś jest zabijany, jako że wszyscy pasterze mają broń.

Mirek: Ja bym to nazwał wizytą pasterską. A nawet dusz-pasterską.

Marta: Krowio-pasterską.

- Po najeździe chłopak ma prawo do pierwszych skaryfikacji. A potem następne nacięcia to się robi dla urody, żeby ładnie wyglądać. Ludzie Boya mają dużo więcej skaryfikacji. U nas robi się tylko trochę. Może też chłopak wtedy wziąć ślub, bo ma krowy i jest mężczyzną.

- Czyli żeby stać się bogatym człowiekiem nie potrzebujecie szkoły, tylko potrzebujecie sąsiadów z dużą ilością krów! Bo w szkole nie nauczycie się jak skutecznie napadać i porywać krowy? - stwierdza Mirek.

Na tę wizję nasi rozmówcy obśmiali się jak norki. Bo kto by uczył w szkole jak kraść krowy?

 

Wybij zęby, bądź piękny!

- Niektóre dzieci w wiosce nie miały zębów. To jakaś tradycja?

- Tak, my Jie wybijamy dwa dolne zęby. Po to by pokazać, że jesteśmy Jie. Mundari wybijają sześć, Dinka wybijają sześć

Wybijanie zębów jest bardzo popularne wśród rdzennych ludów, wybijają je też Masajowie we wschodniej Afryce i Himba w Namibii. Choć oni wszyscy mówią, że robią to dla urody to genezą tej tradycji była choroba. Gdy ktoś zachorował na tężec, nie mógł jeść. Dzięki wybitym zębom można było podawać mu np. mleko przez słomkę. I chociaż dla chorego tężec był wyrokiem śmierci, to przynajmniej nie umierał z pragnienia lub głodu. Zatem te wybijanie zębów miało bardzo praktyczne zastosowanie.

- Bardzo dziękujemy wam za te wszystkie informacje, dzięki wam nauczyliśmy się więcej o kulturze Jie. - mówimy. - I jeszcze jedno: jak robiliśmy zdjęcia, to panie w wiosce mówiły "Marta ajom". Co to znaczy?

- To znaczy "Jestem mężatką".

Czyli to, że wołałyśmy to z nimi, w sumie pasowało :D

- A jak jest w waszym języku "dziękuję"?

- Alakara.

- Alakara very much!

I jeszcze na koniec jeden chłopak pokazał nam swoje piękne skaryfikacje.

- Ile krów porwał podczas najazdu, by mieć te skaryfikacje?

  • Żadnej, on nie był na najeździe! Zrobił to jako dekorację, żeby się podobać dziewczynom! :D

Na spotkanie z plemieniem Jie zapraszamy podczas wyprawy do Sudanu Południowego

 

Mapy migracji Jie pochodzą z publikacji: "Les Jiye du Soudan du Sud" wydanej przez Fondation Culturelle Musée Barbier-Mueller, opracowanie map: Helder Da Silva

Tekst i fotografie: Anna Olej- Kobus, autorka bloga: https://afrykanka.pl/